O wczoraj, o ciężarówkach i wannach, o milionach hrywien i tonach ładunku
25 luty 2023

O wczorajszym dniu, o ciężarówkach i wannach, o milionach hrywien i tonach ładunku napiszemy później, bo informacje nie znikną. Ale wczoraj wydarzyło się coś, co wymaga osobnego wpisu. Cóż, widać to wyraźnie na zdjęciach.
To wieloletnia tradycja w naszym kraju, która ukształtowała się jeszcze w 2014 roku - przywozimy elektronikę, sprzęt, leki, ale nigdy nie zapominamy o gadżetach, w każdej dostępnej formie. Nie jest to skomplikowane, nie jest drogie, ale jest miłą i niezwykle potrzebną częścią pomocy wojskowym - aby przypomnieć im o domu, komforcie, rodzinie i opiece.
Mogą to być truskawki. Mogą to być wiśnie. Albo ciasto kijowskie. Dużo, dużo, dużo, dużo. Dosłownie, składali osobne zamówienie w fabryce, które było przygotowywane osobno, dostarczane osobno do Dniepru, a potem sami to transportowaliśmy.
A potem było coś, czego nie da się opowiedzieć bez uśmiechu i dziwnego uczucia w gardle. To byli poważni faceci: spadochroniarze i czołgiści, rangersi i piechota. Kiedy zobaczyli ciastka, jakoś... rozluźnili się, ich oczy dryfowały. Co im wtedy chodziło po głowie? Przyjazna uczta i święto? Wieczór z żoną w kuchni? Urodziny dziecka? Coś tak domowego, przytulnego, drogiego...
Czujemy się szczęśliwi, mogąc pomagać wojsku w dostarczaniu sprzętu i amunicji. Ale wczoraj udało nam się pomóc im w zupełnie inny sposób i cały zespół czuł się z tego powodu szczęśliwy.
Co jest w harmonogramie, truskawki? Może wczesne truskawki z Chersonia?