Tak właśnie stało się w tym przypadku.
Przyszedł Makaruk, jego oczy były takie miłe, i poprosił o zakup sprzętu biurowego. Faktura była dziwna, 181 181 UAH, ewidentnie jakiś kod. Ale jego oczy były miłe, więc jakoś go przekonałem.
Plan był chytry - kupić, ale nie oddać. I tak zrobiliśmy. A dziś przyszedł znowu, ze swoimi łaskawymi oczami. Ale nie przyszedł sam. Mają brody. Jego oczy są miłe, ale mają szewrony. I brody. Nawet nie wiemy, co jest groźniejsze - brody czy szewrony. Albo okulary.
Ogólnie rzecz biorąc, tak było. Musieli. Brody. I okulary. Ładunek pojechał do Chmielnickiego. Tam jest gniazdo. Tych, którzy mają takie szewrony i brody.
To był plan....
Oto historia, która się wydarzyła.





