Historia, którą można opowiedzieć tylko w podpowiedziach, ale jest to niezwykle zabawna historia.
Zachodni kraj, którego nazwy nie podamy, przekazał kilka jednostek bardzo interesujących pojazdów kołowych jednostce, której nazwy nie podamy, a która - tak, zgadliście - nie podamy.
Sprzęt został zaprojektowany z myślą o śmiałych i skrytych ruchach, co oznacza jego pewną autonomię i łatwość konserwacji w terenie.
Potem zaczęła się zabawa...
Tak, samochody nie mają łączności satelitarnej, zostały zaprojektowane i wyprodukowane w czasach przed Masque. Dobra, ustalone.
W samochodach nie ma kół zapasowych. W rzeczywistości nie ma możliwości ich zamontowania. Kiedy nasze wojsko zapytało przedstawicieli naszych partnerów, po licznych wyjaśnieniach i zawiłych przekleństwach okazało się, że koła zapasowe mają być przywiezione na pole bitwy przez specjalną ciężarówkę naprawczą ze specjalnymi żołnierzami naprawczymi, a oni również są w nie wyposażeni. Według partnerów, koncepcja wykorzystania tego konkretnego pojazdu nie wymaga, aby konkretny personel wojskowy siedzący w nim był w stanie zmienić koła. W odpowiedzi pojawiły się pogłoski o dzikim śmiechu. W końcu, z pomocą spawania, dłuta, niebieskiej wstążki i literackich fajerwerków, przyspawali specjalne wsporniki do pojazdu i zamontowali zapasowe opony.
A naszym wkładem w całą tę historię są generatory. Mają one zasilać Starlinery, ładować radia i baterie dronów oraz wykonywać tysiące innych ważnych zadań. Jednostka, której nazwy nie wolno wymieniać, poprosiła nas o pomoc i tak zrobiliśmy.
06 marca 2023




